Hajimi spacerowała z psem po lesie. W pewnym momencie rozluźniła uścisk na smyczy i pies korzystając z okazji czmychnął gdzieś w las.
-Czekaj! Hej! Toru, czekaj! - Wykrzykiwała do psa Hajimi. Biegnąc nie patrzała pod nogi, więc potknęła się o korzeń i wpadła w jakąś dziurę. Spadając, a właściwie to przeciskając się w dziurze pomiędzy korzeniami była całkowicie zdezorientowana. W końcu tunel się skończył. Dziewczyna upadła na mięciutką trawę. Rozejrzała się dookoła. Okazało się że była to jakaś polana w lesie, pełna kwiatów i wysokich traw. Wstała i spojrzała w górę. Nie było tam żadnej dziury, tylko korony drzew i błękitne letnie niebo.
-Gdzie ja jestem?! - Spytała sama siebie.
-Na mojej polanie. - Z trawy wyłonił się jakiś chłopak. Hajimi spostrzegła jego długie szpiczaste uczy.
-Aa! - Krzyknęła i ze strachu straciła przytomność. Chłopak wstał i szybko przystawił czułe ucho do jej klatki piersiowej (jak coś to to jest to miejsce gdzie leży serce... nie cycki!), aby wykryć puls. Okazało się że serce biło jak szalone.
-Cóż za dziwne stworzenie! - Powiedział sam do siebie i bez mrugnięcia okiem zarzucił ją sobie na plecy. Szedł przez las, zmierzał do swojej wioski, gdy nagle poczuł że dziewczyna się porusza. Nie zwracał na to większej uwagi. Hajimi otworzyła oczy. Była w lekkim szoku.
-Yyy, co? gdzie ja... Aa! - Zaczęła się miotać i szarpać. Chłopak w końcu puścił jej nogi, a dziewczyna wywinęła kozła na ziemię. - Ałć!
-Uhh... - Ukucnął obok Hajimi i wyciągnął do niej rękę.
-Aa! Nie zbliżaj się! - Złapała za najbliższy badyl i zaczęła nim wymachiwać. - Ałć! Drzazga!
-Niezdara! Pokaż palec... - Hajimi zarumieniła się słysząc lekką nutkę wrażliwości w jego głosie. - To tylko mała drzazga, do wesela się zagoi. - Uśmiechnął się promiennie.
-D-dziękuję...
-Rouji, a ty?
-Hę? A! No tak, jestem Hajimi. Miło mi. - Rouji podał jej rękę i pomógł jej wstać. Był o wiele wyższy od niej.
-A tak w ogóle... TO CO TY TU ROBISZ?!
-Sama nie wiem... Wpadłam w jakąś dziurę w lesie... I jestem tutaj!
-Ale... Ty nie jesteś elfem? Nie?
-Hahahaha! - Roześmiała się Roujiemu w twarz. - Elfem?! Żartujesz? - I ponownie wybuchnęła śmiechem, natomiast mina chłopaka wręcz przeciwnie - spoważniała.
-Więc czym jesteś?
-Yyymm, no jak to czym? Człowiekiem! - Blondyn odskoczył gwałtownie, odwrócił się i zaczął powoli iść na przód. - H-hej!? Dokąd to?! Czekaj! - Rouji stanął i odwrócił głowę w jej stronę.
Hajimi upadła na kolana i zaczęła płakać wycierając oczy w wyciągnięte rękawy bluzy. Rouji usłyszał jej chlipanie. Odwrócił się w stronę Hajimi.
-Oj, no ale nie płacz! Dobra choć za mną. Nie wyglądasz mi na groźną... - Dziewczyna otarła łzy.
-Na prawdę? Naprawdę weźmiesz mnie ze sobą?
-Uhhh... Choć, choć.. Musimy wślizgnąć się od tyłu do mojego domu. Jesteś człowiekiem, a ludzie nie są tu mile widziani! - Dziewczyna weszła z elfem w leśny gąszcz. Ciągnął ją za rękę więc była troszkę skrępowana.
-Ummm... Daleko jeszcze do domu? - Zapytała z uśmiechem.
-N-i-e. - Odpowiedział z grobową mina. Widocznie mu nie było do śmiechu... BO PRZECIEŻ WPROWADZA DO SWOJEJ WIOSKI CZŁOWIEKA!
-Ok, ok! Nie wściekaj się...! - Gdy doszli do jakiejś chatki Rouji otworzył tylne drzwi. Weszli do środka.
-Hej! Rouji! Gdzie mogę się wykąpać? - Chłopak wytrzeszczył oczy.
-Yyyymm... Tam jest łazienka. - Wskazał palcem drzwi po lewej. - Tylko się nie zdziw...
-Ha? O co Ci chodzi? - Weszła do "łazienki". Po środku pomieszczenia wyłożonego kafelkami stała śmieszna metalowa bania, a obok koza (jakby ktoś nie wiedział to ta "koza" to taki piec -.-") na której stało wiadro z gorącą wodą... Można powiedzieć że Hajimi była w "małym" szoku.
-HA?! CO TO MA BYĆ?! - Rouji słysząc to zaczął się śmiać jak opętany. - CO? Z CZEGO SIĘ ŚMIEJESZ PACANIE?!
-Dobra, dobra *hahaha*... Już starczy tych wygłupów *hihihi*! Pomogę Ci z tą wodą... Zaraz zaraz! To jest przecież DZIEWCZYNA... - Zrobił się czerwony jak burak po tym jak powiedział że jej pomoże. - Ymm, znaczy jak mogę...
-Tak! Pewnie. -Wszedł do łazienki nawet na nią nie patrząc. Hajimi była lekko zdziwiona jego zachowaniem... Może myślał że jest rozebrana? Nalał wody do "wanny" po czym złapał za spód wiadra... Tak. Było gorące jak diabli.
-AŁA! - Upuścił wiadro i chwycił się za rękę.
-O matko! Nic Ci nie jest? - Podeszła do Roujiego. -Pokaż rękę... Głupku! Po co łapałeś? Przecież wiedziałeś że gorące!
***
Tak kończy się rozdział pierwszy...
Na pewno jutro napiszę :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję że jesteś :)